poniedziałek

tl;dr

czytam 'hollow land' eyala weizmana (jurgielewicz resources) i w związku z tym przedstawię kolejną porcję życiowej mądrości. nie jestem niestety specjalistką w dziedzinie problematyki autonomii palestyńskiej z jej geopolityczną złożonością; tego, co wykracza poza ogólniki, dowiaduję się z tej książki oraz z artykułów, pojawiających się dość często na znakomitym blogu leopolda lamberta. nie zamierzam wobec tego formułować żadnych własnych ogólnych teorii czy niczego w tym rodzaju; w sumie to nawet nie będę wychodzić poza tych kilka z wielu szczegółowo opracowanych przez weizmana zagadnień, które wydały mi się szczególnie interesujące.

dla prawidłowego wprowadzenia powinnam jeszcze dodać podtytuł książki, który brzmi 'israel's architecture of occupation'. język polski, równie dobrze jak angielski, oddaje złożoność tego uzupełnienia - 'hollow land' nie stanowi bowiem jedynie opisu sposobu organizacji przestrzeni na palestyńskich terytoriach okupowanych przez izrael, ale przedstawia od podstawy cały polityczno-historyczny proces, no właśnie, architekturę obecnego stanu rzeczy. weizman kataloguje efekty działań totalitarnego (określam go tak za autorem) systemu, mających na celu zawłaszczenie przeszłości, teraźniejszości i przyszłości problematycznych terenów (nie tylko tych strategicznych, kluczowych dla funkcjonowania państwa, lecz także po prostu jak największej ilości spornych obszarów). rzuca też światło na mechanizmy rządzące tymi staraniami, na całe struktury, jawiące się faktycznie architektami procesu zawłaszczania terytoriów autonomii.

dla umilenia lektury dodaję mapkę zachodniego brzegu (wikipedia):


bardzo ciekawe jest dla mnie już to, jak weizman charakteryzuje terytorium na zachodnim brzegu jordanu. chodzi mi o to, w jaki sposób opisuje, czym ono jest samo w sobie, a jest archipelagiem, dlatego też niezbędne wydaje się wypracowanie nowego, zindywidualizowanego aparatu pojęciowego. podczas gdy ogólnie przyjęta jest koncepcja trójwymiarowego obszaru o dwuwymiarowej granicy - linii - tutaj, ze względu na rozszczłonkowanie państwa, status granic uzyskują tak naprawdę jednowymiarowe punkty: 'kissing points'. są to lotniska, dworce, punkty kontrolne, albo np. wejścia i wyjścia wydrążonych pod murami tuneli - miejsca, w których państwowość jest zawieszana, a przywrócona zostaje dopiero w docelowym punkcie.

tak naprawdę nie wiem, czy słowo 'archipelag', którego przed chwilą użyłam, jest tu uprawnione... bowiem weizman idzie dalej: tutaj nie istnieje właściwie jednolite, trójwymiarowe terytorium, na którym dwa państwa funkcjonują pod postacią rozdrobnionych, poogradzanych siedlisk. tak naprawdę każda ze stron domaga się przecież władzy nad całością terytorium, nie zgadzając się przy tym na funkcjonowanie w ramach zjednoczonego, wspólnego organizmu państwowego. na zachodnim brzegu jordanu każda ze stron posiada w każdym punkcie, w każdym miejscu swoje własne trzy wymiary; terytorium nie jest jednorodne, charakteryzuje je takie podwójne zawłaszczenie, funkcjonowanie w zbiorowej świadomości każdego z narodów jako jego i tylko jego własność. konsekwencją tego jest to swoiste, teoretyczne tylko podrozdzielenie, czy właściwie pomnożenie: trzy wymiary palestyńskie i trzy izraelskie, nakładające się na siebie i istniejące na dokładnie tym samym rzeczywistym ziemskim terytorium. w tym kontekście izraelski mur bezpieczeństwa nie stanowi tak naprawdę dwuwymiarowej granicy. ten element 'architektury okupacji' to narzędzie walki; walki o to, aby za taką granicę został uznany. jego fizyczne istnienie w tak agresywnej postaci jest istotne właśnie dlatego, że nie odzwierciedla realnego terytorialnego podziału, lecz ma za zadanie go wykreować i utrwalić.

i w tym momencie w sumie doszłam do istoty problematyki 'hollow land' - świadomego, co więcej: podstępnego wykorzystania architektury do manipulowania odbiorcą dzięki jej symbolicznemu, uwarunkowanemu kulturowo ładunkowi emocjonalnemu. celem takich operacji jest władza nad terytorium, możliwa w skomplikowanej sytuacji politycznej dzięki wpływaniu na wizualną stronę teraźniejszości (np. mur) i przeszłości (o tym wkrótce). architektura jest doskonałym, naturalnym w gruncie rzeczy narzędziem do takich działań. wyjątkowo dobrze uwidocznia to znany z mediów ponury, wielki, szary mur. niestety, choć faktycznie wyjątkowo odpychający, nie jest wcale najbrzydszym narzędziem w składziku nieczystych sztuczek o nazwie 'israel's architecture of occupation'.

może teraz parę słów na marginesie. każdy zna instytucję izraelskiego muru bezpieczeństwa i choć weizman dodaje do takiej ogólnej, powierzchownej wiedzy naprawdę wiele, nie ma sensu, żebym się tu o tym rozpisywała. bo w gruncie rzeczy ile by nie pisać, to każdy wie, że to strasznie głupie i niedobre. tzn. oczywiście nie neguję sensu katalogowania patologii i rozkminiania jej indywidualności (każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób) (chociaż trochę myślę, że i tak rem zamknął temat), po prostu jeśli ktoś chce się dowiedzieć więcej, to niech sobie poczyta 'hollow land'.

a następny elaborat będzie o nielegalnym osadnictwie w jerozolimie, o atrapach, sztucznych rzeczach, o manhattanie i las vegas, o głupiej modernistycznej urbanistyce, a także o wertykalnym podziale terytorium zachodniego brzegu i strefy gazy (tak, wertykalny to moje ulubione słowo i będę go używała w każdym kurwa jednym wpisie...) i jeszcze o tym, co o zagadnieniu myślę ja, a nie eyal weizman. stay tuned.

2 komentarze: