poniedziałek

suplement do poprzedniego wpisu

ogólnie to wszystko jest podobne do różnych miejsc, w których byłam, do monument valley, alp i oceanu, ale tylko do jednego budynku. to dlatego, że byłam kompletną ignorantką i życiową ofiarą, zanim mój chłopak mnie nie wydobył z mroku i nie oświecił blaskiem prawdy i piękna jak supernową w ściekowym tunelu... głupie żarty. to, o czym chcę opowiedzieć, to pawilon expo projektu mvrdv w hanowerze. nie znam się na tym, ale trudno go chyba nazwać radykalnym, kiedy się obok niego przechodzi. w czasach swej świetności w 2000 roku wyglądał tak:
co było prawdopodobnie naprawdę zajebiste. była kolejka linowa, balony, wszystkie szyby i kolorowe barierki, można przypuszczać, że nie brakowało też zadnych stopni itp... jednak ponad dekadę później to, co mogliśmy zwiedzić - jego rozebraną przez żuli, zabazgraną przez chuliganów, zagraconą przez narkomanów postać - rozpierdoliło nas tak konkretnie, jakbyśmy się przenieśli do zony tarkowskiego i jakby jurodliwy stalker nas przeprowadzał przez rury i piaski w jakimś śmietniku. a wyglądało to tak. na początek trzeba się było przetoczyć przez wysoki płot i głęboki rów i kiedy się już wlazło to były tam dziwne groty:
przez które trzeba było przejść, klucząc po pochylni jak w betonowej jaskini, na niskie piętro konstrukcyjnych kolumn czy czegoś
a potem były inne piętra i nagle był tam las, centralnie z prawdziwą glebą i krzakami, chaszczami, a słupy konstrukcyjne to długie i grube pnie drzew, a także schody, co było jednak dziwne w lesie, a to wszystko chyba z 20 m nad ziemią na zapyziałej peryferii ze schludnymi magazynami zamkniętymi na amen i zielonymi polami. tu ja garbię się w tym nienormalnym lesie (2010 odisea):
na dachu też było brudno i brzydko:
i ogólnie co za nienormalny klimat i co to za dziwne doznanie, kiedy elementy krajobrazu są wertykalnie ustawione, a ty nie wiesz, że należy się tego po nich spodziewać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz