czwartek

zdziczec.blogspot.ru

elo. dzisiaj nowy wpis na blogu. byłam ostatnio w jednej galerii, gdzie obejrzałam retrospektywną wystawę zdjęć borisa smelova - jednego z pierwszych artystów wśród radzieckich fotografów (jeśli można tak powiedzieć). ogólnie to wspaniała, tragiczna postać, człowiek zmarł w wieku bodaj 45 lat, zamarzł na śmierć na leningradzkiej ulicy, miał jakąś starą żonę, za życia miał w swoim kraju tylko 1 wystawę i jeszcze na dodatek zamknięto ją po 1 dniu, gdyż władza zarzuciła mu, heh, dostojewszczyznę, kochał mozarta i takie tam różne ploteczki z osobistego życia... zrobił wiele przepięknych fot petersburga (właśnie petersburga, a nie leningradu - na tych zdjęciach jest ponadczasowy petersburg. a przynajmniej na większej ich części. i to miasto było generalnie jednym z motywów przewodnich jego twórczości), jednakże nie będę ich tu wklejać, gdyż nie znam się na tyle, aby je odpowiednio poustawiać. zamieszczam zatem tylko kilka zdjęć, które jakoś szczególnie mi się podobają. ogólnie nie do końca wiem, dlaczego tak jest, ale te obrazy robią mi coś w moje biedne, małe cośtam... choć prawdopodobnie jestem teraz po prostu bardziej niż zwykle podatna na jego smutek - dlatego, że sama okropnie tęsknię za moim kochanym chłopcem.* intercontinental love. no nieważne. więcej zdjęć można obejrzeć w półgodzinnym pokazie slajdów na dole postu; rekomenduje się przełączenie ustawień jakości na hd. a jeśli chodzi o moje już najbardziej ulubione zdjęcie smelova to - jakżeby inaczej - "pamięci vladimira nabokova", ale nie mogę go nigdzie znaleźć na necie, więc jestem zmuszona pozostawić was z pewnym poczuciem niedosytu, albo, ewentualnie, z chęcią pogooglowania bardziej podrobnogo, niż to moje dzisiejsze. x

bezdomny piesek

зачем пережила тебя любовь моя?

натюрморты

(barokowe bąbelki)



**istnieją jeszcze hipotezy poboczne. w myśl pierwszej po prostu wpadłam w złe towarzystwo - o co najwyraźniej nietrudno w tym mieście, gdzie każdy ma jeden wielki smutek i jedną wielką miłość. w towarzystwo specjalnej troski. i że to mi minie. a druga jest taka, że niedługo skończę 24 lata i może zwyczajnie zaczynam w końcu doceniać siłę subtelności. tzn. oczywiście nadal chodzę w naturalnym futrze i przeklinam jak szewc, ale musielibyście zobaczyć moją listę lektur z ostatnich 3 miesięcy... no, to tyle. a jeśli ktoś łaknie taniego ekshibicjonizmu - polecam się również w 2013.

2 komentarze: