wtorek

National Interstate and Defense Highway Act of 1956

teraz będzie krótko. chciałabym przytoczyć jedną anegdotę za leopoldem lambertem, jako że się doskonale komponuje z płomykiem paranoi, co buzuje wesoło w naszych sercach (instynktownie używam inkluzywnie liczby mnogiej, choć w moim przypadku to już będą pogorzeliska, a nie promyczek, i w ogóle to każdy niech sam sobie osądzi, jak tam u niego, ale mama mi mówiła, że jestem mądra i mogę sobie uogólniać, co mi się podoba).

każdy się trochę zastanawia, dlaczego "miasta przyszłości", w których żyjemy, tak znacząco rozminęły się ze znanymi nam z science-fiction wizjami hiperzaawansowanych technologicznie, nadpobudzonych, o milionach wieżowców rzęsiście oświetlonych (razz matazz) i zaludnionych post-ludźmi (heheheh) ośrodków. dlaczego w sumie takie bogate miasta współczesności wyglądają blade-runnerowo tylko na nocnych zdjęciach z szerokiego obiektywu... z rozważań lamberta wyłania się hipoteza, którą pozwolę sobie posłużyć się, próbując odpowiedzieć na to pytanie (naturalnie, jak każdą dobrą hipotezą i tą można się podeprzeć w maksymalnie wielu przypadkach - tzw. znane i lubiane "wiesz jak jest"). otóż winę za nasze złamane marzenia o przyszłości i zgiełku ponosić ma struktura własności prawnej nieruchomości w skomercjalizowanych centrach wielkich miast. można tutaj mówić zarówno o twardych regułach gry w miastach zachodu czy wschodniej azji, ale również o braku sztywnych ram prawnych (lub też niemożności ich wyegzekwowania) squatter cities. oraz, oczywiście, można się zanurzyć w oceanie szarości, co też lambert czyni dość często - odsyłam do paska z linkami po lewej stronie bloga, a także, miejmy nadzieję, do wpisu powyżej.

wiecie, czego nie ma w moich ulubionych futupomysłach? i czego, uważam, nie powinno być w naszych miastach na ziemi (naszych miastach na marsie też nie), bo hamuje potencjał kumulowania się i rozwoju, dalszego kumulowania sie i rozwoju, aż w końcu wszyscy byśmy się stopili w biomatrycy i rozpłynęli w sieci? przedmieść, kurwa. zacznę od przedmieść. wiecie, dlaczego je mamy? nastąpi cytat.

noam chomsky: It [suburbia] was created in the 1940s by the biggest state social engineering project in history under the Eisenhower administration –beyond anything they did in Russia. The specific goal was to eliminate public transportation, destroy the inner cities, forces everyone to use cars, trucks. And in the 1940’s there was an authentic conspiracy, a real one, between General Motors, Firestone Rubber, and Standard Oil California to buy up the public transportation, destroy it, and force everyone into buses and cars. The conspiracy went to court and they were convicted and fined –I think $5000 or something. Then the government moved in and took it over, under cover of defense.

stephan truby: You mean President Eisenhower’s National Interstate and Defense Highway Act of 1956?

noam chomsky: Yes. The pretext of the National Defense Highway Act was that we have to move missiles around the country. But the point of it was to massively subsidize road transportation –cars, trucks, gasoline and so on- and to undermine public transportation.


5 CODES: architecture, paranoia and risk in times of terror. birkhauser, bazylea 2006 [w:] the obscure history of suburbia by noam chomsky, peter galison and mike davis

PS

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz